Teraz ciągnie mnie nad morze, nie w góry

– Potrzebne są mi wakacje i spędzenie czasu z najbliższymi. Myślę, że przez najbliższy miesiąc nie będę chodził po górach. Chcę wypocząć nad morzem – śmieje się Andrzej Bargiel, który jako pierwszy na świecie zdobył szczyt K2 i zjechał z niego na nartach. O trudach ekspedycji, swoim przygotowaniu fizycznym i o tym, dlaczego zwlekał z poinformowaniem swojej mamy o wyprawie, himalaista opowiada po powrocie do Polski.

22 lipca 2018 to data, która zapisała się na trwałe w historii polskiego himalaizmu. Wiele osób nie wierzyło, część uważała wyczyn za niewykonalny, a 30-latek z Łętowni, niewielkiej wsi w Małopolsce po prostu to zrobił. Zdobył szczyt K2 – drugiej najwyższej góry na świecie, po czym zjechał z niej na nartach. Andrzej Bargiel o swoim wyczynie opowiadał ze skromnością podkreślając solidne przygotowanie kondycyjne i wsparcie jakie otrzymał ze strony teamu wyprawowego oraz opiekujących się nim lekarzy. Nie uważał też, żeby jego wyczyn był lekkomyślnym igraniem z życiem. – Na pewno nie jestem szaleńcem. Cenię sobie życie, robię tyle ile się da i staram się zarządzać ryzykiem. Zeszłoroczna wyprawa była tego świetnym przykładem. Bardzo ważne jest też, by monitorować swoje zdrowie, polepszać osiągi, szukać swoich słabszych stron i być coraz lepszym także jeżeli chodzi o swoje zdrowie. Sport wyczynowy nie jest do końca „zdrowy”, to są ekstremalne obciążenia, duże prędkości, przeciążenia, dlatego trzeba nieustannie o siebie dbać – mówi himalaista.

Andrzejowi Bargielowi w przygotowaniach do wyprawy pomogli lekarze z Centrum Ortopedii i Rehabilitacji ENEL-SPORT. – Znam Andrzeja, znam sportowców o porównywalnych do jego warunkach, ale nikt nie łączy ich np. z jego wydolnością czy umiejętnością jazdy na nartach i radzenia sobie w górach. To jest wyjątkowe w Andrzeju, że on jest po prostu świetny w kilku elementach – mówi dr Marcin Błoński, który przeprowadził specjalistyczne badania i współpracował ze sportowcem przed jego wyruszeniem na K2. – Myślę, że jeszcze długo nikt nie zjedzie z K2 w ten sposób co Andrzej. Próbować będzie niewiele osób – dodaje lekarz.

Chcę żeby mama spędziła miło czas

Podczas rozmówi z dziennikarzami Andrzej wielokrotnie opowiadał o swoim dzieciństwie w wielodzietnej rodzinie i o wsparciu które otrzymuje na co dzień od najbliższych. Podkreślał też, że najtrudniejsze jest zawsze poinformowanie o wyprawie…mamy. – To trudna sprawa, bo niestety tak wyszło, że zajmuję się takimi dziwnymi rzeczami – mówi ze śmiechem zdobywca K2. – Na pewno to nie jest łatwe, bo każdy ma świadomość, że chcę zrobić coś po raz pierwszy na świecie. Mama się z reguły domyśla, że planuję wyjazd, a ja się boję o tym jej mówić, bo nie chcę się żeby się stresowała. Mama jest taka, że jeżeli się dowie to od razu się stresuje. Dlatego ten czas przesuwam do maksimum [śmiech]. To jest jakiś mój sposób, nie wiem czy najlepszy, ale tak mi się przynajmniej wydaje. – stwierdza Andrzej Bargiel. – Zaraz po ataku szczytowym mieliśmy możliwość połączeń internetowych video i mogłem z mamą porozmawiać. Jak to ona – przeraziła się, że źle wyglądam, że mam przemrożony nos i stwierdziła, nie powinienem jeździć – wspomina himalaista.

Teraz dla sportowca najważniejszy jest odpoczynek i regeneracja. Jak mówi, to dobry czas na wyleczenie drobnych, przewlekłych kontuzji. I pora na wakacje nad morzem, na które sportowiec zabierze mamę. – Te wakacje się jej należą. Moja mama urodziła jedenaścioro dzieci i uważam, że  powinna za to dostać jedenaście medali olimpijskich, bo nie miała lekkiego życia. Myślę, że tym wyjazdem będę w stanie poprawić jej humor i sprawić, że spędzi fajnie czas – stwierdza Andrzej Bargiel.

Stojąc na szczycie nie czułem spełnienia

Mimo, że teraz Andrzej wspomina lipcową wyprawę z odprężeniem i uśmiechem, próba zdobycia K2 i zjazd ze szczytu na nartach był dla niego niezwykle wymagającym i stresującym wyzwaniem. – Wyprawa była trudna, było mnóstwo sytuacji, które zaburzały działania, jak np. to, że w pewnym momencie się przeziębiłem i straciłem kilka dni średniej i dobrej pogody do działania. Podobnych utrudnień było całe mnóstwo – opowiada himalaista. – Stojąc na szczycie nie czułem się spełniony, myślałem tylko o tym żeby wpiąć narty i zjechać z góry. Byłem świadomy tego, że realizacja mojego celu dopiero się rozpoczyna. W zeszłym roku miałem szansę wejść na szczyt, ale brakowało realnej szansy zjazdu, dlatego zrezygnowałem. Chciałem znaleźć się na szczycie w świetnej formie i w odpowiednich warunkach, które umożliwiały zjazd – stwierdza Andrzej Bargiel.

Jak mówi zdobywca K2, po dotarciu do bazy poczuł przede wszystkim ogromną ulgę. Wyprawa wymagała od niego wspięcia się nie tylko na drugi pod względem wysokości szczyt na świecie, ale też na wyżyny swoich umiejętności. Zaangażowanie całego teamu, odpowiedzialność, którą czuli na sobie wszyscy jego uczestnicy i chęć osiągnięcia celu sprawiły, że był to dla wszystkich osób wspierających ekspedycję bardzo intensywny czas. Andrzej Bargiel podkreśla wkład lekarzy z ENEL-SPORT w powodzenie przedsięwzięcia. – Uprawiając sport wyczynowo trzeba monitorować swoje zdrowie, swoje osiągi i po prostu pracować nad słabszymi stronami, bo nigdy nie zdarza się tak, żeby było idealnie. Zawsze kiedy popracujemy troszkę nad swoimi gorszymi aspektami jesteśmy w stanie się rozwijać. Lekarze mnie wspierający byli ekipą profesjonalistów, a uprawianie sportu na takim poziomie przy robieniu ekstremalnych rzeczy wymaga pomocy, która daje gwarancję bezpieczeństwa – twierdzi Bargiel.

Lekarz himalaisty podkreśla, że każdy kto bierze sobie za cel tak wymagające zadania musi mieć pewne predyspozycje. – Musi to być osoba super zdrowa, ponieważ gdy będzie miała drobny uraz, gdy się wywróci, wtedy może pojawić się problem. Musi też mieć wyjątkowe warunki, a nie każdy je ma – to kwestia genetyki, ale też olbrzymiej pracy i wyćwiczenia – mówi dr Błoński z ENEL-SPORT i żartując dodaje. – Trzeba po prostu być człowiekiem doskonałym, takim jak Andrzej, wiele takich osób nie ma, ale naśladowcy niech się starają. My zawsze takie osoby zbadamy i powiemy czy mogą już jechać na K2, czy jeszcze nie. Andrzejowi pozwoliliśmy, sprawdziło się, nic mu się nie stało – śmieje się lekarz.

 

Na zdjęciu od lewej: dr Marcin Błoński i Andrzej Bargiel/fot. Michał Zaranek

 

Więcej w temacie:
Tagi:

Zadzwoń

Infolinia jest czynna w godzinach:
poniedziałek – piątek 7:00 – 21:00
sobota – niedziela 8:00 – 16:00

22 161-16-16 kontakt@enelsport.pl

ZOSTAW KONTAKT. ODDZWONIMY.

Wypełnij poniższy formularz. Oddzwonimy, opowiemy o szczegółach oferty i umówimy Cię na wizytę.

  1. rozwiń »
Dryń dryń

Skontaktuj się z nami

Dryń dryń Instagram Youtube